Ambitna wizja przekształcenia Morza Północnego w „zieloną elektrownię Europy” stanęła pod znakiem zapytania. Globalni giganci energetyczni, w tym koncerny naftowe TotalEnergies oraz BP, rozważają wycofanie się z wartych miliardy euro projektów morskich farm wiatrowych (offshore wind). Zmiana strategii inwestorów zagraża nie tylko niemieckim celom klimatycznym, ale grozi również potężnym kryzysem w branży wiatrowej, redukcją miejsc pracy oraz drastycznym wzrostem kosztów sieciowych.
Miliardowe przetargi i nagłe otrzeźwienie gigantów
Skala planowanej transformacji na Morzu Północnym jest gigantyczna. Państwa nadmorskie uzgodniły docelową budowę 300 GW mocy wiatrowej. Niemiecki udział w tym projekcie to 70 GW (moc odpowiadająca 70 elektrowniom jądrowym), co wymagałoby postawienia około 4600 potężnych turbin wielkości wieży Eiffla. Obecnie na Morzu Północnym i Bałtyckim działa zaledwie 10 GW mocy. Aby zrealizować założenia, produkcja musiałaby wzrosnąć siedmiokrotnie w ciągu najbliższych dwóch dekad.
Ten plan jest już jednak nieaktualny. W latach 2022–2025 deweloperzy zapłacili ponad 16 mld euro za same pozwolenia na budowę. Koncerny TotalEnergies i BP zobowiązały się do wpłaty 7,5 mld euro za prawo do użytkowania akwenów. Do tej pory wpłaciły jedynie ok. 10% tej kwoty, a reszta miała być regulowana ratalnie. Dziś koncerny wolą zapłacić gigantyczne kary umowne, niż kontynuować inwestycje.
Dlaczego morska energetyka wiatrowa przestała się opłacać?
Branżowy związek Windenergie Offshore (BWO) apeluje do niemieckiego rządu o zwolnienie inwestorów z obowiązków budowy, argumentując to drastyczną zmianą otoczenia makroekonomicznego. Na załamanie rentowności projektów złożyło się kilka kluczowych czynników:
- Napięcia geopolityczne i przerwane łańcuchy dostaw: Wojny w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, ograniczenia eksportowe Chin oraz cła w USA wywindowały ceny komponentów.
- Wzrost kosztów kapitału: Wysokie stopy procentowe drastycznie zwiększyły koszty finansowania inwestycji.
- Problemy z infrastrukturą: Opóźnienia w rozbudowie lądowych sieci przesyłowych uniemożliwiają sprawne odbieranie energii. Dodatkowo plany utworzenia poligonu artyleryjskiego niemieckiej marynarki wymusiły kosztowne zmiany w przebiegu kabli.
- Niższy popyt na prąd: Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Niemczech rośnie wolniej, niż prognozowano, co bezpośrednio obniża przewidywane zyski inwestorów.
Krytycy działań koncernów naftowych podkreślają jednak, że większość tych ryzyk była przewidywalna, a giganci paliwowi po prostu drastycznie przeszacowali opłacalność swoich ofert. W przypadku BP istotną rolę odegrał również nacisk akcjonariuszy, którzy wymusili na zarządzie powrót do sprawdzonych i wysoce zyskownych inwestycji w ropę i gaz.
Widmo wielkich kar i kryzysu w branży
Niemieckie Ministerstwo Gospodarki przypomina, że przepisy prawa są restrykcyjne: wygranie aukcji obliguje do realizacji projektu. Za niewywiązanie się z umowy grozi kara w wysokości 100 euro za każdy kilowat (kW) planowanej mocy.
Jeśli TotalEnergies i BP oficjalnie zrezygnują z projektów o łącznej mocy 7,5 GW, będą musiały zapłacić łącznie około 750 mln euro kar. Dla budżetów tych korporacji może to być jednak tańsze rozwiązanie niż brnięcie w deficytowe inwestycje.
Zagrożone 50 miliardów euro i tysiące miejsc pracy
Według szacunków BWO, obecny pat legislacyjny blokuje projekty wiatrowe o łącznej mocy nawet 16 GW, których wartość inwestycyjna opiewa na 50 mld euro. Jeśli rząd nie wypracuje kompromisu i nie rozpisze nowych aukcji, kryzys uderzy w niemiecki sektor dostawców i podwykonawców, w którym zatrudnionych jest obecnie około 49 tysięcy osób.
Branża żąda zmian: Kontrakty różnicowe ratunkiem dla offshore?
Aby uratować transformację energetyczną, sektor wiatrowy proponuje pilną nowelizację przepisów i wprowadzenie tzw. indeksowanych kontraktów różnicowych (CfD). W takim modelu:
1. Gwarantowana cena zakupu energii z farm morskich byłaby powiązana z poziomem inflacji.
2. Państwo brałoby na siebie część ryzyka w przypadku spadku cen energii.
3. Inwestorzy dzieliliby się z budżetem państwa nadzwyczajnymi zyskami w okresie koniunktury.
Sprawa utknęła na poziomie politycznym. Ministrowie energii niemieckich krajów związkowych, zebrani na kryzysowym szczycie na wyspie Norderney, naciskają na Berlin w celu wypracowania ustępstw. Dla regionów nadmorskich zatrzymanie inwestycji wiatrowych to gospodarcza katastrofa. Narastający pat na Morzu Północnym pokazuje, że bez silnego wsparcia publicznego i stabilnych ram finansowych, rynkowy entuzjazm wokół transformacji energetycznej może szybko wygasnąć.
Piotr Kęska
Specjalista do spraw szkoleń OSZ Omega