Mieszkańcy budynków wielorodzinnych często czują się wykluczeni z rewolucji energetycznej. Podczas gdy właściciele domów jednorodzinnych masowo montują pompy ciepła, lokatorzy bloków są skazani na decyzje wspólnot lub spółdzielni. Czy można mieć własną pompę ciepła, mieszkając na czwartym piętrze, bez wiercenia w elewacji i uciążliwych formalności? Rozwiązaniem może być okienna pompa ciepła.
Dlaczego tradycyjna pompa ciepła w bloku to problem?
Standardowe pompy ciepła typu powietrze-powietrze (często utożsamiane z klimatyzacją z funkcją grzania) wymagają montażu jednostki zewnętrznej na elewacji lub balkonie. Wiąże się to z:
- Zgodą wspólnoty: Uzyskanie pozwolenia na ingerencję w wygląd budynku bywa drogą przez mękę.
- Inwazyjnym montażem: Konieczność przebicia się przez ścianę zewnętrzną w celu poprowadzenia rur z czynnikiem chłodniczym.
- Hałasem: Tradycyjne agregaty mogą generować wibracje i dźwięki uciążliwe dla sąsiadów.
Zwykłe klimatyzatory okienne, znane z biurowców sprzed lat, również nie rozwiązują problemu – są głośne, zasłaniają widok i rzadko oferują wydajną funkcję grzania zimą.
Czym jest okienna pompa ciepła? Nowe podejście do ogrzewania
Inżynierowie z amerykańskiego startupu Gradient zaproponowali rozwiązanie, które rzuca wyzwanie dotychczasowym ograniczeniom. Ich okienna pompa ciepła została zaprojektowana w kształcie odwróconej litery „U”. Dzięki takiej konstrukcji urządzenie „przewiesza się” przez parapet.
Kluczowe zalety tego rozwiązania:
- Montaż bez narzędzi: Instalacja urządzenia zajmuje około 30 minut i nie wymaga wiercenia otworów w ścianach ani niszczenia elewacji.
- Światło dzienne: Konstrukcja sprawia, że większość urządzenia znajduje się poniżej linii okna lub na zewnątrz, co pozwala zachować dostęp do naturalnego światła.
- Mobilność: Pompę można zdemontować w dowolnym momencie – to idealne rozwiązanie dla osób wynajmujących mieszkania.
Wydajność w polskich warunkach – czy to ogrzeje mieszkanie?
Choć projekt powstał z myślą o modernizacji nowojorskich budynków komunalnych, parametry techniczne wyglądają obiecująco również dla europejskiego klimatu. Urządzenie oferuje moc grzewczą na poziomie 2,6 kW, co w nowoczesnym lub docieplonym mieszkaniu o powierzchni 30-40 m2 może stanowić główne źródło ciepła.
Współczynnik wydajności (COP), który mówi nam, ile jednostek ciepła otrzymamy z jednej jednostki prądu, prezentuje się następująco:
- COP = 4,04 przy temperaturze zewnętrznej +8°C (bardzo wysoka efektywność).
- COP = 2,37 przy temperaturze -8°C.
- COP = 1,59 nawet przy siarczystym mrozie -25°C.
Oznacza to, że nawet przy dużych mrozach urządzenie jest o 59% bardziej oszczędne niż zwykły grzejnik elektryczny (farelka).
Wyzwania: Okna i cena
Mimo innowacyjności, rozwiązanie to ma swoje ograniczenia. Obecny model jest dostosowany głównie do okien przesuwnych (góra-dół), które są standardem w USA, ale rzadkością w Polsce. Adaptacja do europejskich okien rozwieranych wymagałaby dodatkowych kołnierzy uszczelniających.
Barierą pozostaje również cena. Na rynku amerykańskim urządzenie kosztuje około 3800 dolarów. To spora kwota, biorąc pod uwagę, że tradycyjny klimatyzator typu split z montażem można kupić znacznie taniej. Jednak brak konieczności uzyskiwania pozwoleń i możliwość zabrania urządzenia przy przeprowadzce mogą być dla wielu lokatorów argumentem decydującym.
Czy to przyszłość ogrzewania w mieście?
Okienna pompa ciepła to dowód na to, że technologia OZE staje się coraz bardziej dostępna. Choć na razie to nowinka, kierunek jest jasny: urządzenia grzewcze mają być proste w montażu i nieinwazyjne. Dla mieszkańców kamienic, gdzie wymiana centralnego ogrzewania jest niemożliwa, takie rozwiązanie może być jedyną drogą do realnego obniżenia rachunków i poprawy komfortu latem (dzięki funkcji chłodzenia).
Piotr Kęska
Specjalista do spraw szkoleń OSZ Omega